RadioNewsLetter - Wydanie 357

Numer wysłany 2008-03-05

Drodzy czytelnicy, Dyskutuje się o ustawie medialnej, wiadomi oskarżają drugich, że chcą przejąć media publiczne, a budujących konkretów wciąż nie widać. W stacjach publicznych padł blady strach, bo przecież nie wiadomo, jak to się zakończy dla obecnie zasiadających zarządów. A zmiany zarządów pociągną kolejne zmiany personalne. I ponownie zacznie się karuzela obsadzania miejsc... Wyda się kolejne pieniądze z abonamentu na odprawy odchodzących i cykl się powtórzy. Jakże byłoby fajnie mieć stabilne media publiczne, nowocześnie zarządzane, z wizjonerami, nie tylko programowymi. A tu jeszcze trzeba ustalić, ile procentowo ma być czego w programie, żeby ustawowo pełnić misję. W międzyczasie zachodzą szybkie zmiany technologiczne i zanim się obejrzymy okaże się, że słuchacze odpłynęli od radia... serdecznie pozdrawiam alina

Wspomnienia ludzi z Radiostacji: Byłem od początku

Nawet wcześniej niż od początku. Z Rozgłośnią Harcerską jestem związany od września 1990 roku. Trafiłem na Konopnickiej 6 przypadkiem, ‚Po linii harcerskiej’ zadzwonił do mnie ś.p. Jurek Półjan z prośbą by dla Rozgłośni Harcerskiej uruchomić radiokomunikacyjny nadajnik krótkofalowy i przystosować go do pracy jako nadajnik radiofoniczny. Dla mnie to była woda na młyn.

24 godziny z życia porankowca: Roman Czejarek – Vox FM

Zacznę od wspomnień. Pamiętam mój pierwszy świt w ‚Sygnałach Dnia’ jeszcze na samym początku lat dziewięćdziesiątych. Program prowadził Tadeusz Sznuk, ja byłem tam wtedy tylko od podawania herbaty, doprowadzania gości, montowania taśm i nagrywania telefonów od słuchaczy. Spotkaliśmy się w redakcji około 5.30. Popijając poranna kawę Tadeusz spojrzał na mnie uważnie (wzrokiem doświadczonego radiowego kolegi) i nagle powiedział – jeżeli myślisz, że do wstawania rano można się po latach przyzwyczaić to jesteś w błędzie! Od tego czasu budzę się na radiowe świty non-stop przez 16 lat, i z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że Sznuk miał rację.