RadioNewsLetter - Wydanie 440

Numer wysłany 2009-12-16

Drodzy czytelnicy, We wtorek byłam u fryzjera i przebywałam przez półtorej godziny w otoczeniu kobiet w różnym wieku. Przez cały czas mówiły, jedna przez drugą, o przygotowaniach do świąt, gotowaniu, zakupach, sprzątaniu i stresie w którym przebywają od kilkunastu dni. Siedząc tam usiłowałam czytać drugą książkę Stiega Larssona, która pochłonęła mnie bez reszty. Po wyjściu z salonu fryzjerskiego nie wiedziałam, co było dla mnie większą fikcją... to co słyszałam od tych kobiet, czy akcja książki. Doszłam do wniosku, że książki była mi bliższa, nawet jeżeli bohaterowi tej opowieści są zupełnie fikcyjni. Życzę spokoju, czasu dla siebie i najbliższych oraz na lekturę i refleksje. serdecznie pozdrawiam alina

Muzyczny typ RNL: Jon Allen – In Your Light

Najprościej byłoby powiedzieć… Panie i Panowie, mamy nowego Roda Stewarta, ale to nie tak. Głos, owszem trochę podobny, ale jak na Brytyjczyka bardziej przystojny, chociaż w teledysku In Your Light wygląda na uroczo sponiewieranego życiem smutasa. Obok piosenki nie można przejść obojętnie, a zachwyty które wyrażał o nim Jools Holland utwierdzają mnie w przekonaniu, że trzeba będzie nabyć jego debiutancką płytę Dead Man’s Suit.

Głos Niedźwiedzia

Szefowa poprosiła o piątkę ulubionych świątecznych piosenek. To tak jakby wybierać 25 utworów do topu wszech czasów z ponad 500 propozycji. Niemożliwe, po prostu się nie da. Dlatego poszerzam ten zestaw właśnie tutaj. Od jakiegoś czasu już nie lubię świąt. Bo Tato odszedł w Wigilię, bo korki na ulicach, bo zawracanie głowy z prezentami, bo nie lubię jeździć zaśnieżonymi drogami… Wymieniać dalej? Nie będę.

Świat według njusrumu…

Dziękuję, że przyszedłeś; chciałbym żebyś coś zobaczył – mówi jeden z bohaterów filmu Ukryte. Domyka drzwi i w pośpiechu, niezdarnie wyjmuje z kieszeni kamizelki brzytwę. Bierze zamach na własną szyję. Krew rozbryzguje się po ścianie, on pada na plecy. Główny bohater – mimowolny świadek – jest zaskoczony i przerażony ale milczy. W ogóle Heneke używa głównie ciszy. Nie ma niczego bardziej doniosłego. W sprawach Piesiewicza i Woodsa to hałas wyrządza najwięcej szkody.

Prawie jak w kinie…

Don Johnson już dawno przestał być znanym aktorem. Ale ja wspominam o nim, bo 15 grudnia skończył 60 lat. Zawsze go lubiłam, choć nigdy nie był wielką gwiazdą kina i zdecydowanie lepiej wiodło mu się w telewizji. Wystarczy wspomnieć, że chyba każdy kojarzy go z serialem Miami Vice, a mało kto pamięta o rolach ważnych, filmowych… Ja już zawsze będę go pamiętać za sprawą dramatu Paradise, który trafił na ekrany kin w 1991 roku…