RadioNewsLetter - Wydanie 481

Numer wysłany 2010-12-23

Drodzy czytelnicy, W tym świąteczno-noworocznym wydaniu stawiła się prawie cała redakcja. Jednak wigilijny wieczór, jak zwykle zaaranżowany wirtualnie, spędziłam z Robertem Kozyrą. Przyjaźnimy się od wielu lat, ale o radiu nie rozmawialiśmy zbyt często. A tu proszę, tym razem porozmawialiśmy o przeszłości... i o przyszłości. Zapraszam do lektury! Wszystkim raportującym, dającym się namówić na zwierzenia i tym, którzy nie potrafią mi odmawiać dziękuje ogromnie za współpracę i w imieniu całej redakcji życzę Wam zdrowych i słonecznych Świąt oraz fantastycznego Nowego Roku. Dbajcie o siebie! serdecznie pozdrawiam alina

24 godziny z życia porankowca: Marcin Kusy, Dzień dobry z Kolorem 103fm

24 godziny porankowca nie różnią się praktycznie od godzin z życia południowca, popołudniowca, wieczornika (nie mylić z wieczernikiem). Tyle tylko, że doba jest leciutko przesunięta w prawo…a może w lewo (niepotrzebne skreślić).
4.30 – Wiem, że to już wkrótce, ale obaj z moim budzikiem wiemy, że ostateczna rozgrywka dopiero za 5 minut.
4.35 – Nie tak wyobrażałem sobie 5 minut!!!

Rudolf i inni…

Jeszcze trochę cierpliwości, determinacji, silnej woli i jakoś przeżyjemy kolejny atak radosnych piosenek świątecznych. Rudolf, Mikołaj, bałwanki, krasnoludki, choinki i śnieżynki znikną już w wkrótce z obszaru naszych organów słuchowych i wzrokowych przynajmniej do przyszłego listopada. Święta to okres, w którym każdy szanujący się wykonawca musi popełnić album piosenek choinkowych, pełnych optymizmu, radosnych wzruszeń, intymnych spotkań, spełnionych marzeń i kupy prezentów.

Zdrowie, lekarze i badania

Problemy ze zdrowiem! Kto ich dziś nie ma… Im większa rodzina, tym większe prawdopodobieństwo choroby. Czasem, jak ostatnio w mojej, sięga 100 procent! Co robić? Lekarz – to na początek, później diagnoza (oby trafna) i leczenie (najlepiej skuteczne). Zanim poszedłem do lekarza zdążyłem zaliczyć wykład… z metodologii badań społecznych, na którym profesor tłumaczył jak działa doktor House (chyba tak się pisze, nie oglądam, nie znam) i wszyscy medycy z ogólności.

Tomasz Dziubiński “Metal Mind” nie żyje

Tomaszu, co Ty zrobiłeś? To jest wręcz nie do pomyślenia, że ten wielki, przyjazny i ciągle uśmiechnięty misiu nie jest już z nami. Spotkaliśmy się tylko kilka razy. Przeważnie na różnych zagranicznych konferencjach, a najczęściej w Cannes podczas targów Midem. Tomasz miał niesamowity talent uruchamiania łatwości w kontaktach i odnajdywania humoru w dziwnym muzycznym biznesie. Ale jednocześnie był poważnym biznesmenem, szanowanym przez swoich partnerów w kraju i za granicą.

Świat według njusrumu…

Hasło „wyjazdy kształcą” musiało powstać wraz z narodzinami Radia Maryja. Właśnie jestem w podróży i uczę się słuchać. Niby pierwotna sprawa ale bywa, że przychodzi z trudem. Nikt rozsądny nie wpuszcza tej żółci do swojego domu, ale zabrudzone auto mniej boli. Dlatego na dziurawej jak cholera krajowej jedenastce Poznań-Piła, zasypywany przez śnieg z pól, zaprosiłem do samochodu prezesa Kaczyńskiego.