RadioNewsLetter - Wydanie 519

Numer wysłany 2011-11-24

Drodzy czytelnicy, Czekamy na wiadomości z Polskiego Radia, bo tam będą miały miejsce ważne nominacje. W Jedynce oraz w Dwójce. No i co z Czwórką? Jakże byłoby fajnie mieć stabilne media publiczne, a tu już są roszady w TVP. A miało być tak spokojnie. A tak na marginesie... mam dobre pytanie. Co powiecie na pomysł wybrania "najbardziej wpływowych radiowców" w naszym kraju? Mam jeszcze kilka pomysłów, ale zacznijmy od tego... serdecznie pozdrawiam alina

Wizytówka: Sławek Mierzejewski – Radio Zet

Redaktor wydania, wydawca
Miałem kiedyś Przyjaciółkę, może nawet Dziewczynę, z którą częściej rozmawiałem przez telefon, niż spotykałem się osobiście. Na dodatek – przez taki telefon w budce na poczcie, bo o komórkach dopiero przebąkiwano. Czy jakość połączenia była wtedy tak fatalna, czy Koleżanka rwała mnie na potęgę – zawsze od niej słyszałem, jaki to mam piękny radiowy głos… No, po prostu trzeba było sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest.

Radiowcy piszą książki: Marek Niedźwiecki

1 grudnia ukaże się Twoja książka „Nie wierze w życie pozaradiowe”. Jeszcze wybrzmiewa mi nasza rozmowa, w której mówisz ‚już nie będzie żadnej książki’. To trochę tak jak z wyjazdami do Australii.

A tak sobie lubię pogadać. Niezrównoważony emocjonalnie starszak. Słaba silna wola. Z Indii pisałem, że już nigdy więcej, a teraz, kiedy wrzucam zdjęcia na stronę, myślę sobie „nigdy nie mów nigdy”.

Music Non Stop: Call It What You Want

Przyznam, że miałem do dzisiejszego numeru skończyć artykuł o muzyce w chmurze, który zacząłem pisać w ubiegłym tygodniu i oczywiście go nie skończyłem. Dziś też brakło czasu. Nazwijcie to jak chcecie, lekkim brakiem zorganizowania, chęcią przekazania jak najdokładniejszych informacji albo brakiem umiejętności szybkiego przekazywania myśli na tzw. niewyspaniu. Przynajmniej dzięki temu dziś- w tym miejscu – na łamach RNL zadebiutują Foster The People.

Wypieki

Co ja robię w piątek o 2:30 nad ranem w opustoszałym centrum handlowym Tysons Corner pod Waszyngtonem? Odbieram córkę z premiery “Zmierzchu cz. 4 – przed świtem”. Czyli wszystko się zgadza. Przynajmniej czasowo. Wcześniej, bardzo wcześniej była ooooogromna kolejka panienek w niezwykle oszczędnie skrojonych mini spódniczkach, botkach, czarnych sweterkach, włosach upiętych do góry i wielobarwnych aparacikach do prostowania zębów, za które biedni rodzice bulą w bólach tysiące dolarów.