RadioNewsLetter - Wydanie 528

Numer wysłany 2012-02-16

Drodzy czytelnicy, Część redakcji zasypana śniegiem, a Cesco w temperaturach tropikalnych, +30C. Nie wiem, co jest lepsze, czy ten śnieg co teraz spadł i sparaliżował nasz region, czy problemy z jelitami w ciepłym klimacie w Indiach. Tak czy siak, pokonaliśmy lokalne kłopoty i jakoś się złożyliśmy. Dobrego tygodnia. serdecznie pozdrawiam" alina

24 godziny z życia porankowca: Monika Tarka-Kilen – Radio Wawa

Radio Wawa istnieje od 20 lat, ja prowadzę poranny program od szesnastu. Od 11 lat rozbudzam naszych słuchaczy razem z moim mężem – Robertem Kilenem. Myślicie, że wstaję wcześniej od niego, robię mu śniadanko i przygotowuję skarpetki? O nie! Każde z nas ma swoje tempo rozbudzania. Ja… mam dość wolne.

Najgorsza jest pobudka zimą, kiedy mój budzik w komórce dzwoni o 4:40, a za oknami jeszcze ciemna noc. Latem o tej porze już pięknie świeci słońce, wtedy łatwiej się wstaje. 4:40 to często środek jakiegoś pięknego snu, który nagle zostaje brutalnie przerwany, włączam więc klawisz „drzemka”, zasypiam na 10 minut i śnię kolejny krótki sen.

24 godziny z życia porankowca: Robert Kilen – Radio Wawa

Budzik dzwoni o 4.50… to znak, że mogę przekręcić się na drugi bok… i spokojnie chrapać dalej. Gdy budzik dzwoni o 5.00 rejestruję, że mam jeszcze 10 minut. Potem pies mi nie daje spać. Mruczy, skamle, piszczy i wydaje inne nieartykułowane dźwięki z radości, że już czas na jego (właściwie jej) ulubiony poranny spacer. Wlokę się więc do łazienki, zaspany myję zęby, woda chluśnięta na twarz nic nie daje… Kurcze, jestem sową, a nie skowronkiem!

Walentynkowy Checker

We wtorek na chwilę zapomniano o tragedii Whitney Houston i o 6 nagrodach Grammy brytyjskiej wokalistki Adele. Na pierwszy plan wysunęły się kartki z życzeniami, róże, czekoladki, baloniki i pluszowe niedźwiadki. Restauracje pękały w szwach, a każdy facet miał nadzieję, że jego wieczór będzie miał tak zwany “happy ending”, czyli zakończy się w łóżku z panienką w walentynkowym rynsztunku Made in Victoria’s Secret.

Kurz notiert – O Holender!

Wouter Hamel – Niemcy i tak go nazywają „was für ein Hammer”! Bo Wouter może nie powala, ale zniewala. Mieszka w Amsterdamie. Nikt w jego rodzinie nie muzykuje. Sądzi, że zdecydowanie za poźno zabrał się za gitarę, bo jako 15 latek był już na naukę za stary. Nie buszuje po internecie, żeby zobaczyć najnowszy teledysk Rihanny, ale żeby odkryć czarno-białe filmy z Fredem Asterem.
Póki co promuje najnowszy album „Lohengrin”.