RadioNewsLetter - Wydanie 659

Numer wysłany 2015-05-28

Drodzy czytelnicy, Czasami tak jest, że się nic nie planuje, a samo się "generuje". Tak było z tym numerem RNL. Pod koniec ubiegłego tygodnia rozmyślałam o tym, z kim by tu porozmawiać, lub na kim wymusić tekst, a tu wpadły do nas przemyślenia Przemka Pasińskiego na temat cyfryzacji radia. To jest ważny temat, bo wiemy, że w pewnym momencie nie będziemy mogli zostać na szarym, analogowym końcu. Technicznie jestem słaba, ale gdy myślę jak i gdzie słucham radia, i ile mamy w domu odbiorników jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że miałabym je wszystkie wymienić. A mam ich pięć:) zapraszam do lektury i serdecznie pozdrawiam alina

Moje wrażenia z Eurowizji

Tuż po powrocie Alina zapytała mnie w mailu, czy jestem pełen wrażeń, których nigdy wcześniej nie przeżyłem? Lepiej bym tego nie ujął. Kiedy mój szef zaproponował mi relacjonowanie w Radiu ZET tak telewizyjnej imprezy przez chwile miałem wątpliwości czy to ma sens.
Do Wiednia poleciałem z naszym słuchaczem i… dystansem. Od czasów „Ale jestem” Anny Marii Jopek konkurs interesował mnie na tyle, żeby przekazać wyniki na antenie. Pierwszy szok przeżyłem wchodząc do centrum prasowego. Ogromna hala, rzędy stolików, telebimy, kabiny dla spragnionych ciszy.

Maruda

Maruda, od lat miłośniczka włoskiej motoryzacji, miała ostatnio ogromną przyjemność pojeździć Ferrari. Na pierwszy rzut oka wnętrze znane każdemu wielbicielowi włoskiego designu – spokój, asceza, nic się zbytnio nie świeci jak w niemieckich autach, żadnych drewnianych ozdóbek jak u Japończyków z najwyższej półki, a jednak jeszcze nim człowiek ruszy z miejsca już wie, że wszystko zostało wykonane z najwyższej jakości materiałów i nad ich właściwym zastosowaniem dla doskonałego efektu końcowego myślało stado dobrych projektantów. Dlaczego Maruda to opisuje?

Prawie jak w kinie…

Gdy dowiedziałam się, że Jean Jacques Annaud zrealizował film Wolf Totem, nie mogłam się doczekać jego obejrzenia. Intuicja podpowiadała mi, że to historia, która może być podobna do Tańczącego z Wilkami. Z jedną podstawową różnicą; Totem wilka to nie Ameryka tylko Chiny. Od początku wiedziałam natomiast, że najważniejszymi bohaterami dramatu będą zwierzęta, a Annaud doskonale radzi sobie ze specyfiką takiego kina. Nigdy nie zapomnę jakie wrażenie zrobił na mnie Niedźwiadek z 1988 roku. Znakomity francuski reżyser zawsze opowiada historie przejmujące i na swój sposób uniwersalne. Wystarczy przypomnieć ekranizację Imienia Róży czy też Siedem lat w Tybecie na motywach autobiografii Heinricha Harrera…