RadioNewsLetter - Wydanie 685

Numer wysłany 2016-01-28

Drodzy czytelnicy W tym wydaniu RNL jest sporo o Radiu Szczecin. Tak się złożyło, bo nikt tego nie planował. Z drugiej strony można powiedzieć, że są stacje które nas na bieżąco informują, współpracują i aktywniej działają w branży i o nich się pisze:)). Radio Szczecin będzie w tym roku reprezentowane na konferencji RDE w Paryżu, o czym też Was informujemy, bo jesteśmy bardzo szczęśliwi, że tam będziemy z radiowcami z całego świata. Paris, Paris... I przypominam, że organizatorzy RDE oferują specjalną cenę akredytacji dla czytelników naszego portalu. Do 10 lutego! Baner RDE w RNL zaprowadzi Was do oferty. serdecznie pozdrawiam alina

Dzień z kalendarza managera: Anna Paluszek – Radio Wawa

Czytam maila od Aliny „Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyś przyjęła moje zaproszenie do cyklu ‚Jeden dzień z życia managera’… Zarządzanie czasem w życiu managera to ważna rzecz, a więc…”
Lekki atak paniki. Zarządzanie czasem…? Ja przecież jestem prawie jak ten koleś z filmu Barei „Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za 15 trzecia.(…) O czwartej rano jest PKS. I zdążasz Pan? Nie. Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się… Itd. wiadomo jak to się kończy.

24 godziny z życia porankowca: Agata Hawrylczuk – Radio Szczecin

Nigdy nie chciałam być porankowcem. Jako dj klubowy przez 11 lat kończyłam pracę o 4-6 rano i było mi z tym dobrze. Teraz dobę mam ustawioną odwrotnie i jest nawet lepiej. Budzik w postaci kota (polecam – przyzwyczajony, starszy kot jest niezawodny w budzeniu swoją masą) ściąga mnie z łóżka między 3:30 a 4:00. Brzmi okrutnie, ale da się przyzwyczaić. Do porannego sprawdzenia „co się dzieje” mówią do mnie w tle albo Radio Szczecin albo Australijczycy z Triple J. Reszta jeszcze śpi lub smęci.

Im bardziej pada śnieg…

Zaczęło sypać w piątek. Gdzieś tak w południe. Najpierw taki drobny śnieżek, jak cukier puder, potem coraz większe płatki, a po jakimś czasie było tego tyle i tak gęsto, że zniknął z pola widzenia budynek Kapitolu, a jest dość pokaźnych rozmiarów. Pod wieczór zerwał się porywisty wiatr i zamknęli metro. Jednym słowem zostałem uziemiony względnie uśnieżony. W perspektywie noc w pobliskim hotelu, na szczęście trzy kroki od Głosu Ameryki. Było nas czterech w kolejce po pokój: John, Jackson, Martin i ja.

Prawie jak w kinie…

Po raz pierwszy zobaczyłam Eddiego Redmayne’ a na dużym ekranie w 2011 roku, przy okazji premiery filmu Mój tydzień z Marylin. Młody aktor jako Colin Clark, który marzy o pracy w branży filmowej i trafia mu się przygoda życia, bo do Londynu przylatuje właśnie Marylin Monroe. Piękna i inspirująca historia o Marylin jakiej nie znaliśmy. O zagubionej dziewczynie, która ma wystąpić u boku Laurence’ a Oliviera, a znajduje powiernika w postaci nieśmiałego Clarka. Chłopaka, którego nie można nie polubić. Siłą kreacji Michelle Williams i Redmayne’ a były przede wszystkim wdzięk i młodość. Przyznaję, że jeszcze wtedy się sądziłam, iż pochodzący z Londynu aktor w ciągu zaledwie kilku lat awansuje do grona największych gwiazd światowego kina.