Zaprzysiężenie nad przepaścią
Waszyngton przygotowuje się do świąt i ponownej inauguracji prezydenta Obamy. Niby wszyscy mają wesołe miny, ale wisi nad nami czarna chmura “fiskalnej przepaści”. To znaczy negocjacje budżetowe. Jak się obie partie nie dogadają to automatycznie wszyscy dostaniemy po “d...pie” i wkroczymy w nowy rok z potwornym kacem moralnym i o wiele biedniejsi. Liczymy jednak po cichu, że któraś ze stron wymięknie i będziemy mieli nowy budżet przed końcem tego roku. O ile oczywiście nie będzie wcześniej końca świata, zgodnie z przepowiednią Majów.

Komentarze