Prawie jak w kinie...

Obejrzałam Jobsa z Ashtonem Kutcherem nastawiając się, że film o kimś nieprzeciętnym musi być wyjątkowy. Niestety tym razem się myliłam. Bo dobry film powinien angażować emocjonalnie. Sprawić, by bohater coś dla nas znaczył. Steve Jobs z dramatu Joshuy Michaela Sterna nie znaczy dla mnie nic...

Aby w pełni korzystać z serwisu Radionewsletter.pl musisz się zalogować. Jeśli nie masz konta w serwisie wypełnij formularz rejestracyjny.

Zaloguj się