Przedświąteczny wypad

Najpierw był Sztokholm. Mętlik w głowie. Szwedzki gdzieś tam się kołacze, ale tyle już lat nie mówiłem. Mieszam wciąż z angielskim. Patrzą na mnie jak na raroga. Bo to zabawne. Akcent szwedzki został, brakuje słów. Co to za dziwoląg? Szwedzki obiad świąteczny, julbord. Mnie interesuje tylko surowy łosoś, peklowany w soli, z dodatkiem cukru i koperku, gravlax.

Aby w pełni korzystać z serwisu Radionewsletter.pl musisz się zalogować. Jeśli nie masz konta w serwisie wypełnij formularz rejestracyjny.

Zaloguj się
   

Komentarze