Halo – gigantyczna niespodzianka z Zielonej Góry

Zacznę od tego, że tak jak zachwycam się tym, że po latach w ‚eterycznym i fonograficznym obiegu’ można ciągle fajnie eksperymentować, skręcać, poszukiwać, odkrywać, tak też wkurzam się okrutnie, że brać radiowa, poniekąd z winy ogromnego zasypu rynku plastikowymi, choć też ciekawymi, ale jednak niemal identycznymi produkcjami, przegapia wiele takich właśnie świetnych rzeczy.

Aby w pełni korzystać z serwisu Radionewsletter.pl musisz się zalogować. Jeśli nie masz konta w serwisie wypełnij formularz rejestracyjny.

Zaloguj się