Prawie jak w kinie...
W dniu premiery pobiegłam do kina na Indianę Jonesa i artefakt przeznaczenia. Spędziłam przed ekranem ponad dwie godziny ani razu nie patrząc na zegarek. Wzruszyłam się, bo obejrzałam ten film w tym samym zakopiańskim kinie, w którym oglądałam jako dziecko Poszukiwaczy zaginionej arki.
