Żar

Kilka dni temu do sauny, w której biły na mnie siódme poty, wpadł facet i wrzasnął: “Postrzelili Trumpa, ale drań przeżył”. Zapadła niezręczna cisza. Patrzyliśmy po sobie z niedowierzaniem, a potem każdy poleciał po smartfona, żeby zweryfikować wiadomość. Nikt nie miał czasu na komentarz. Na szczęście.
