Wielkie „Wydarzenie", czyli jak zabić język jednym słowem

Zasiadam przed radiem, aby wsłuchać się w popularny program kulturalny, gotów na obcowanie z kulturą wysoką. Spodziewam się opowieści o partyturach, o niuansach interpretacji, o natchnieniu. I nagle słyszę to. Dziennikarka, z namaszczeniem godnym ogłaszania końca świata, informuje, że znany maestro będzie w piątek dyrygować „wydarzeniem". Poczułem, jak ciśnienie rozsadza mi skronie.

Aby w pełni korzystać z serwisu Radionewsletter.pl musisz się zalogować. Jeśli nie masz konta w serwisie wypełnij formularz rejestracyjny.

Zaloguj się
   

Komentarze