RadioNewsLetter - Wydanie 214

Numer wysłany 2004-12-08

Za dwa tygodnie będziemy wszyscy w gorących przygotowaniach przedświątecznych. Nasza redakcje też będzie wypoczywać. Koledzy już na walizkach. Marek Niedźwiecki 14 grudnia wyjeżdża na wakacje do Australii i Nowej Zelandii. Piotr Bartyś właśnie wyfrunął na wakacje do Sri Lanki (widzicie jak redakcja im świetnie płaci!!), a my przenosimy się z depresyjnej Holandii do atrakcyjnej leśniczówki na Pomorzu Zachodnim. 21 grudnia ukaże się ostatni numer RNL w tym roku. Jeżeli chcecie się podzielić z nami tym, co przeżyliście, nie tylko radiowo, o tym jakiego artystę pokochaliście i jakie macie nadzieje związane z 2005 rokiem, łamy RNL są dla Was otwarte. A teraz przed Wami RNL numer 214. Miłej lektury!

Co dobry prezenter (TV) umieć powinien?

Portal ten szanowny, jak sama nazwa wskazuje, radiu jest głównie poświęcony, ale nie samym radiem człowiek żyje - w migające okienko chwilami popatrzeć lubi, a i z ciekawością poczyta czasem, co tam u 'szklanej konkurencji' słychać. A słychać różnie. Najbardziej 'wystrzałowo' przeważnie w telewizji, co się MTV zowie. Taż to instytucja mnie osobiście często swoimi pomysłami powala na kolana, ale to co ostatnio wyczytałem nie tyleż na kolana, co wręcz na dechy mnie rzuciło. Jak już ciut ochłonąłem do klawiatury zasiadłem, co by niniejszym myśl tu rozwinąć.

Blues Corner 89

Obaj patrzą na mnie spode łba, obaj w skórach, w rękach dzierżą gitary – to okładki dwóch płyt, które ukazały się niemal równocześnie na przełomie września i października. W dodatku obaj firmujący je artyści pochodzą z Luizjany, grają, śpiewają i komponują, no i cieszą się równym poważaniem wśród bluesfanów i rockmanów. Korzenie niewątpliwie podobne, ale brzmienie muzyki tych artystów zdaje się reprezentować dwa bieguny współczesnego blues-rocka: Tony Joe White, rocznik 1943 i młodszy o 34 lata Kenny Wayne Shepherd.

Świat według njusrumu...

Nigdy nie jest za późno na list do Świętego Mikołaja, prawda? Tym bardziej, że nie ma się co rozpisywać. Dziadek i tak ma pełne sanie roboty. W polskich warunkach prośby powinny być sprawnie wyłuszczone, bo kolejka marzeń wyjątkowo długa. Ja nie jestem już w targecie Świętego Czerwonego, ale wydaje mi się, że powinien siadać na sanie i pędzić do nas! Jak mówię nie chodzi o mnie, byłoby zbyt prosto, tu trzeba się zająć znacznie grubszą rybą. Flądrą w skórze rekina.

Muzyczna zakładka

W dwudziestym pierwszym wieku związek radia z internetem jest chyba dla wszystkich jasny i bezdyskusyjny. Dzięki globalnej sieci można sięgać do przepastnych baz muzycznych, można odnaleźć poszukiwaną informację, można przesłać nagrany przez reportera dźwięk wreszcie można odnowić swoją licencję w zacnym programie o nazwie Selector. Ostatnio do zestawu wielu użytecznych opcji dołączyła jeszcze jedna ważna – część wytwórni płytowych udostępnia nowe nagrania w internecie zarejestrowanym w specjalnym systemie radiowcom.