RadioNewsLetter - Wydanie 891

Numer wysłany 2021-05-06
Drodzy czytelnicy,

W RNL z tego tygodnia są tylko dobre wiadomości!

Grzegorz Skwarek mówi ‘Jesteśmy za młodzi by umrzeć i nie za starzy na rock’a’rolla'. Marcin Wolniak pokazuje na swoim przykładzie, że radiowcy potrafią śpiewać. Nawet Niedźwiedź jest szczęśliwy, ponieważ maj jest Jego ulubionym miesiącem. Szymon uważa, że komunikacyjnie Holendrzy dają rade (co mnie podniosło na duchu). A Wojciech zrobił sobie serię zdjęć z kieliszkiem, więc będzie czym ilustrować jego zabawne teksty.

Jedynie u Marudy nie znalazłem nic pozytywnego… ale nie na darmo nazwaliśmy Ją Marudą!

Wypada jeszcze wspomnieć o tym, że w przyszłym tygodniu będziemy mieli fajnych gości i będą z tego spotkania kolejne dobre wiadomości w RNL.

Życzę zdrowia i serdecznie pozdrawiam

Cesco

Wizytówka: Marcin Wolniak – Radio PRL (Polish Radio London)

Moja przygoda z radiem zaczęła się od youtube. Wymyśliłem sobie format radiowego programu i zacząłem za pośrednictwem facebooka zapraszać gości (muzyczne i telewizyjne gwiazdy) i wrzucać wywiady w sieć. Później dostałem propozycję od Radia Sudety, żeby emitować to na antenie. Z czasem poszedłem na studia dziennikarskie na Uniwersytecie Opolskim, gdzie udzielałem się w studenckiej rozgłośni Radio Sygnały. Wówczas nawiązałem także współpracę z Radiem PRL, która trwa do dziś.

Największe zalety: Jestem kreatywny, staram się myśleć nieszablonowo i szukać nowych rozwiązań. Jestem bardzo ciekawy świata i ludzi. Mam dość bogaty zasób wiedzy w dziedzinie muzyki czy filmu.

Gdy włączam radio jest to najczęściej: Ostatnio najczęściej włączam Meloradio. Ich playlisty bardzo trafiają w mój gust.

Mój pierwszy raz przed mikrofonem: Z mikrofonem jestem zaznajomiony od dziecka. Uczyłem się śpiewać, wygrywałem regionalne i krajowe festiwale piosenki, udzielałem swoich pierwszych wywiadów w Radiu Ziemi Wieluńskiej. Jeśli chodzi o pierwszy raz za mikrofonem w rozgłośni radiowej, w roli dziennikarza to będzie to studencka rozgłośnia Radio Sygnały z Opola.

Niezapomniany moment na antenie: Jak do tej pory nie było jakiś spektakularnych wpadek. Mój autorski program nosi nazwę „Marcin Śpiewa z Gwiazdami”. Na koniec każdego wywiadu śpiewam na antenie z zaproszonym gościem. I to śpiewanie jest dla mnie najbardziej magiczne. Często bowiem są to przecież moim idole z polskiej sceny muzycznej jak Kayah, Beata Kozidrak, Edyta Bartosiewicz czy Krzysztof Zalewski.

Zwrotny moment w moim radiowym życiu: Zdecydowanie pierwszy festiwal opolski, na którym byłem akredytowany – Opole 2016. To wtedy poczułem, że chcę to robić na co dzień. Wtedy zdecydowałem się na studia dziennikarskie, mając za sobą już inne kierunki w przeszłości. Zrobiłem wówczas prawie 40 wywiadów i byłem bardzo podekscytowany.

Ulubiony radiowiec: Marcin Wojciechowski z Radia Zet. Imponuje mi jego muzyczny gust, ogromna wiedza, ale także pewien rodzaj luzu, nonszalancji, klasy, który prezentuje na antenie. Marcin umiejętnie łączy styl mistrzów dziennikarskich sprzed lat, z nowoczesną, ciekawą formą. Nie stara się na siłę być zabawny, nie jest przerysowany, ani irytujący. Jestem fanem jego audycji.

Wywiad marzenie: Wiele już takich miałem. Na pewno marzyłem, żeby zrobić wywiad z Beatą Kozidrak. Marzę by przeprowadzić rozmowę z Nicole Kidman, albo Meryl Streep. To wciąż przede mną. Cuda się zdarzają.

Pierwsza płyta, jaką kupiłem: Maanam „Łóżko”. Do dziś kocham ten album. To było krótko po tym, jak kupiłem mojego pierwszego discmana i wierzę hifi. Pamiętam, że „Przyszłam na świat po to” królowało wówczas na listach przebojów i to skłoniło mnie do tego, żeby sięgnąć po cały album. Nie znałem jeszcze wtedy wcześniejszej Kory. Wszystko dopiero na mnie czekało.

Pierwszy/niezapomniany koncert: Bajm w 1995 roku w wieluńskim kinie Syrena. Beatę znałem wcześniej z telewizji, szczególnie gdy śpiewała „Etnę” na finałowej gali Szansy na sukces w Kongresowej. Gdy pierwszy raz widziałem koncert Bajmu live byłem jedynym dzieckiem, które stało pod sceną. Beata spojrzała na mnie i krzyknęła: „ej, mały Józek...”

Killer płytowy/książkowy/filmowy: Dużo można by tu pisać. Album: Whitney Houston „My Love Is Your Love”, książka Andre Aciman „Call my by your name”, film: „Amercian Beauty” Sam Mendes.

Ulubiony gadżet: Od dobrych kilku lat jestem wierny marce Apple. Nie jestem jednak gadżeciarzem.

Jedno życzenie dotyczące radia: Chciałbym mieć swój autorski program muzyczny w dużej, ogólnopolskiej rozgłośni.

Hobby: Oscary, Eurowizja.

Motto życiowe: The greatest thing you'll ever learn is just to love and be loved in return.

 

Głos Niedźwiedzia

Nie wiem o czym pisać, bo świat umiera, a ja tutaj „o pierdołach”. Ciągle jakoś nie mogę się z tym pogodzić, że mieliśmy już „prawie wszystko”, a potem tak pięknie i bezmyślnie to zniszczyliśmy. Nie jestem wróżem Markiem, ale coś mi się wydaje, że musimy się nauczyć z tym żyć. Ci, którzy się na tym znają mówią, że ta pandemia nie jest ostatnią, jaka nas dopadła. Następne są tuż za rogiem.